Suder i Kowalik najszybsi w 50. Rajdzie Świdnickim-Krause

By
Updated: kwiecień 25, 2022

Drugi dzień zmagań na odcinkach specjalnych 50. Rajdu Świdnickiego-Krause dał upragnione zwycięstwo załodze Suder/Kowalik (Ford Sierra Cosworth 4×4). Choć pogoda płatała figle, to urzędujący mistrzowie bezpiecznie zgarnęli komplet punktów.

Pierwszy dzień 50. Rajdu Świdnickiego-Krause przebiegał przy słonecznej pogodzie, więc załogi mogły wykorzystać potencjał swoich rajdówek na suchym asfalcie. Drugie dzień przyniósł ulewny deszcz, więc z każdym oesem na trasie było coraz więcej wody. Najszybsza okazała się załoga Suder/Kowalik (Ford Sierra Cosworth 4×4), która prowadziła przez cały rajd. Tuż za nimi po 10 oesach uplasowali się Grzelewski/Niedbała (Ford Sierra Cosworth 4×4), którzy w ulewnym deszczu wygrali Power Stage, czyli ostatni odcinek. Trójkę najszybszych zamykają Goździewicz/Madej-Smolarek (BMW E30 318), którzy jednocześnie zwyciężyli w kategorii Historic Open 2WD.
 
Przed rajdem ciekawie zapowiadał się pojedynek Marka Sudera z Robertem Lutym, jednak przez problem z jednostką napędową w Subaru Legacy załoga Luty/Celiński nie przystąpiła do rywalizacji. Przypomina to sytuację z sezonu 2021, kiedy to Robert Luty przez awarię auta musiał wycofać się z rywalizacji w inauguracyjnej rundzie, a Marek Suder po raz pierwszy w karierze okazał się najszybszy w zawodach zaliczanych do Motul HRSMP. Dla Marka Sudera Rajd Świdnicki-Krause ma wymiar szczególny – emocjonalny. W okolicach Świdnicy kibice pamiętają nieodżałowanego Mariana Bublewicza, który triumfował tu pięć razy, a Marek Suder jedzie repliką ostatniej rajdówki wielkiego mistrza.
 
– Startuję piąty raz w tym rajdzie i pierwsze zwycięstwo. Fajne porównanie, ponieważ zarówno Marian Bublewicz, jak i Janusz Kulig wygrali ten rajd po 5 razy, a ja dopiero za piątym razem. Jestem pełen nadziei, ponieważ za każdym startem idzie nam ten rajd coraz lepiej, więc myślę, że uda nam się jeszcze cztery razy wygrać, tak żeby dorównać mistrzom – podsumował Marek Suder.
 
Podczas 50. Rajdu Świdnickiego-Krause pogoda podzieliła zmagania na dwie części – suchy pierwszy dzień i deszczowy drugi etap. Marcin Grzelewski (Ford Sierra Cosworth 4×4, 2. miejsce w klasie FIA 4/J2) żartował pierwszego dnia, że w starciu z pogodą przegrywają, ponieważ nie przygotowali się na tak intensywne słońce. Na szczęście dla załogi drugiego dnia warunki były znacznie bardziej śliskie i mokre, co zaowocowało wygraną na ostatnim odcinku.
– Jechało nam się naprawdę nieźle, wreszcie trafiliśmy dobrze z oponami. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku, kończymy rajd na drugim miejscu, no i taką wisienką na torcie dla nas jest wygrany Power Stage, czyli finałowy odcinek – komentował Marcin Grzelewski.
 
Świetne tempo zaprezentował Wojciech Goździewicz (BMW E30 318) pilotowany przez Joannę Madej-Smolarek. Konsekwencja w działaniu i coraz lepsze wyniki zaowocowały zwycięstwem w kategorii Historic Open 2WD. Załoga celowała w podium w tabeli z czasami i ostatecznie udało się uzyskać 3. najlepszy czas całego rajdu. – Naszym założeniem było, żeby walczyć i stanąć na podium w klasyfikacji generalnej – mówiła Joanna Madej-Smolarek komentując rywalizację.
 
50. Rajd Świdnicki-Krause to również debiut kilku nowych rajdówek. Na odcinkach specjalnych pojawił się Opel Kadett GT/E (Kiepura/Galle), Opel Kadett GSI (Koprowski/Koprowski) oraz Ford Sierra Cosworth 4×4 (Moczarski/Pawlak).
 
W 50. edycji Rajdu Świdnickiego-Krause wzięło udział 12 załóg w historycznych rajdówkach, z czego do mety ostatecznie dotarło dziesięć. Oprócz Lutego i Celińskiego, samochód zawiódł także Wojciecha i Konrada Stawowczyków. W ich Trabancie 601 posłuszeństwa odmówiło sprzęgło.
 
Na trasy Motul HRSMP wróciła za to załoga w barwach Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, promująca kampanię społeczną „Wyprzedzamy Nowotwór”. Wojciech Sroczyński i Emilia Kotarska jechali Volkswagenem Golfem – pomalowanym na żółty kolor na wzór rajdówki, którą przed laty ścigał się Andrzej Koper – czterokrotny mistrz Polski. W 50. Rajdzie Świdnickim-Krause załoga pełniła rolę samochodu bezpieczeństwa, który jedzie za ostatnim zawodnikiem wykonując procedurę bezpieczeństwa. Wojciech Sroczyński zapowiedział udział załogi w ORLEN 78. Rajd Polski. Tym razem wspólnie z Emilią Kotarską pojawią się w roli zawodników.