Od 2 stycznia 2026 roku w Polsce obowiązuje zakaz polowań na pięć gatunków ptaków. Zmiana wywołuje spore emocje zarówno wśród myśliwych, jak i obrońców przyrody. Przyjrzyjmy się jej bliżej.
Pięć gatunków wyłączonych z listy łownej
Z listy zwierząt łownych wykreślono: łyskę zwyczajną (Fulica atra), głowienkę zwyczajną (Aythya ferina), czernicę (Aythya fuligula), jarząbka zwyczajnego (Tetrastes bonasia) oraz słonkę zwyczajną (Scolopax rusticola). moratorium obowiązuje do 31 sierpnia 2035 roku.
Początkowo resort klimatu chciał objąć ochroną siedem gatunków. Ostatecznie z listy wypadły kuropatwa i cyraneczka. I tak jednak to spory krok naprzód.
Dlaczego akurat te gatunki?
Decyzja ma uzasadnienie w danych naukowych. Populacje nurkujących kaczek, a więc głowienki i czernicy, wykazują wyraźnie spadkowy trend. Głowienka to najlepszy przykład: w ciągu ostatnich trzydziestu lat jej populacja zmalała o 75 procent. Trudno to ignorować.
Podobnie jest z łyską. Dwadzieścia lat temu uchodziła za jeden z najpospolitszych wodnych ptaków w Polsce. Można ją było spotkać na każdym jeziorze, stawie, nawet na zbiornikach w granicach miast. Dziś jej liczebność gwałtownie spada.
Jarząbek to najmniejszy europejski kurak leśny. Waży zaledwie pół kilograma. W Polsce występuje nielicznie, głównie w Sudetach, Karpatach i na wschodzie kraju. Przez utratę siedlisk stał się gatunkiem mocno zagrożonym w środkowej Europie.
Słonka to typowy ptak leśny, od lat będący przedmiotem polowań. Prezes Polskiego Związku Łowieckiego tłumaczył, że przyrządza się z niej choćby rosół. W Europie Zachodniej bekasy rzeczywiście uchodzą za przysmak.
Co na to eksperci?
Zdania ornitologów są podzielone. Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwraca uwagę na coś, co łatwo przeoczyć w ferworze dyskusji.
Strzelanie do tych ptaków nie ma praktycznie żadnego istotnego wpływu na ich liczebność w Polsce. Nasze polowania są marginalne w porównaniu z tym, co dzieje się w zachodniej i południowej Europie. Jeśli polscy myśliwi w ogóle polują na ptaki, to głównie na krzyżówki i inne bardzo pospolite gatunki.
Prof. Tryjanowski zwraca też uwagę na drugą stronę medalu. Kiedy ptak znika z listy gatunków łownych, znika również z pola zainteresowania nauki, za którą stoi łowiectwo. Myśliwi strzelają do zwierząt, ale też generują badania nad nimi. To paradoks, który trudno obejść.
Środowisko a rolnictwo
Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że wyeliminowanie odstrzału pozwoli na ochronę populacji i poprawę stanu liczebnego tych gatunków. Resort zapewnia, że zmiany nie będą miały negatywnego wpływu na rolnictwo, ponieważ wymienione ptaki nie wyrządzają szkód w uprawach.
Krajowa Rada Izb Rolniczych miała inne zdanie. Ostrzegała, że brak możliwości kontrolowania populacji ptaków wodno-błotnych może spowodować wzrost strat w gospodarstwach. Argumentowała też, że zwiększona presja dzikiego ptactwa może zakłócać lokalne ekosystemy.
Z tymi argumentami polemizowała Monika Klimowicz-Kominowska z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Ptaków. Zwróciła uwagę, że monitoring liczebności tych gatunków prowadzony jest od 25 lat w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska. Wyjątkiem są słonka i jarząbek, których specyficzny tryb życia utrudnia opracowanie miarodajnej metodologii.
Co dalej?
Czas pokaże, czy zakaz przyniesie zamierzone efekty. Warto obserwować populacje tych pięciu gatunków w kolejnych latach. Jeśli trend spadkowy się utrzyma pomimo zakazu, trzeba będzie szukać innych przyczyn. One na pewno nie leżą wyłącznie w polowaniach.
Świat przyrody jest skomplikowany. Zmiany klimatyczne, utrata siedlisk, intensyfikacja rolnictwa to czynniki, które działają znacznie silniej niż myślistwo. Czy ochrona przed strzałami wystarczy, żeby odwrócić niepokojące trendy? Trudno powiedzieć.
Gdzie szukać informacji?
Jeśli interesuje Cię tematyka łowiecka i przyrodnicza, warto zaglądać na sprawdzone źródła. Na portalu alexim.pl znajdziesz wiele praktycznych informacji związanych z obserwacją przyrody, w tym iluminator do nocnych obserwacji oraz termowizja przydatna zarówno w łowiectwie, jak i w ochronie gatunków. To narzędzia, które coraz częściej przydają się nie tylko myśliwym, ale też naukowcom i ekologom badającym populacje dzikich zwierząt.
Artykuł sponsorowany




